Cześć wszystkim :) Borys, mam pytanko do Ciebie - trenowałem hobbystycznie ok. 9 lat różnego rodzaju trening siłowy, siłowo-wytrzymałościowy (kalistenika, street workout, sztanga, kettle), potem przyszło 5 lat przerwy i dziś już tego tak nie czuje jak kiedyś a zastanawiam się nad rozpoczęciem treningów boksu (36 l.). Oczywiście jakieś tam kontuzje są ale nie o tym chciałem. Dziś robię głównie kettle (metodyką hardstyle) i tak się zastanawiam jak to było u Ciebie i co o tym myślisz dzisiaj - czy warto łączyć jakiś trening siłowy z boksem? Czy nie jest tak, że tym silniej bijemy i tym mamy lepsze skille walki jeśli częściej je trenujemy zamiast dodawać zewnętrzne obciążenie? Bliżej mi do podejścia: chcesz bić mocniej - bij mocniej i częściej a nie wyciskaj więcej. Oczywiście wszędzie się dziś widzi zazwyczaj, że większość by powiedziała "tak, dodaj ciężary pomogą ci" - czy na pewno? Bo jakoś nie do końca jestem przekonany. Inna kwestia to trening z masą ciała. Kiedyś też słyszałem, że Mike Tyson nie trenował z ciężarami (tak jak to jest rozumiane dziś), tak samo jak Ali. Waham się czy zostawić kettle a na pewno zacznę trenować z gumami, bo już widziałem Twoje treningi z nimi i mnie to zaciekawiło, a w końcu przecież zapaśnicy z Dagestanu i in. takie treningi robią, więc wiadome, że trzeba ;) ale dalej myślę co z treningiem z ciężarami. Niby jest logika i sens np. dorzucić coś minimum z kettlami, bo tam głównie praca bioder, a z drugiej strony, trzeba? Jak to wyglądało u Ciebie przez te wszystkie lata gdy walczyłeś? Jasne - miałeś trenerów, trenerów przygotowania motorycznego pewnie etc. Ja trenuje sam, dlatego to dla mnie takie istotne. Czy ta siła z ciężarami (nie typowo sztanga ale kettle) ma sens czy lepiej skupić się np 100% na skillach walki, praktyce, treningu z gumami no i oczywiście Taz Dojo! ;) Jestem ciekaw Twoich przemyśleń, bo na pewno wezmę je pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.